poniedziałek, 4 lutego 2013

Rozdział 11.

     Ostre światło wpadające przez odsłonięte rolety drażniło moje oczy. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i spróbowałam się podnieść. Obraz zamazał mi się przed oczami, położyłam głowę z powrotem na białą poduszkę. Drzwi gwałtownie się otworzyły i stanął w nich dobrze zbudowany brunet. Pospiesznie zbliżył się do mnie i pocałował w policzek. Radosny, ale jednak na jego twarzy było widać, że coś go martwi. Chwyciłam jego zimną dłoń.
- Hej, Harry.- spoglądałam w jego zielone duże oczy.
- Kocham cię.- wypalił, tak poprostu - Wiesz... Będziesz musiała wyjechać na jakiś czas... Gdzieś w góry. Zdala od miastowego gwaru i tak dalej.
- Po jaką cholerę?- uniosłam w górę brwi.
- Odpocząć i wyzdrowieć. Lekarz powie ci później szczegóły, ja się na tym nie znam.- uśmiechnął się i gładził troskliwie moją rękę.
Posiedział ze mną pół godziny. Doktor wygonił go, stwierdzając, że siedział w szpitalu już całą noc i musi pójść spać. Okazało się, że za parę dni miałam wyjechać do rodzinnego domu Louisa, który znajdował się w niewielkim mieście, otoczonym ranczami z końmi, polami i malowniczymi ścieżkami, po których miałabym spacerować, by się "dotlenić". Tomlinson sam zaproponował, bym tam pojechała, że jego mama chętnie ją tam przyjmie. Z grzeczności nie odmówiłam, nie chciałam się narzucać. Ale to miał być jedynie tydzień, a rodzina Lou wydawała się być sympatyczna. Daddy czekający na korytarzu czuł się chyba za mnie odpowiedzialny, bo za wszelką cenę chciał mnie odwieźć, by po drodze ewentualnie coś mi się nie stało.
- Dziękuję.- dałam mu całusa w policzek, kiedy staliśmy już pod moimi drzwiami. Zaczerwienił się i uśmiechnął.
- Jeśli źle byś się poczuła, to odrazu zadzwoń do mnie.- krzyknął jeszcze, kiedy zamykałam drzwi. Liam to chłopak idealny. Troszczy się o wszystkich i o wszystko. Wzięłam prysznic i przebrałam się w czyste ubrania - beżowe rurki i czarny sweterek z wizerunkiem Rihanny. Siedziałam na kanapie z kubkiem herbaty owocowej, kiedy do mieszkania wszedł Harry. Porwał mnie na randkę do kawiarni, ponieważ mieliśmy się nie widzieć przez następny tydzień. Wybraliśmy stolik w kącie, zamówiliśmy dwa pucharki lodów. Nasłuchiwaliśmy radia, gdy nagle... Puścili "What Makes You Beautiful"! Nie był to jeszcze wtedy hit, pierwszy raz na to trafiliśmy. Chłopak siedzący na drugim końcu sali również uniósł głowę.
- Zayn?- ciemnowłosy siedział przy stoliku z jakąś blondynką. Popatrzył w naszą stronę, uśmiechnął się i pomachał. Wstałam i pociągnęłam Harrego do nich.
- Cześć!- chłopak się z nami przywitał- To jest Perrie.- wyszczerzył się w uśmiechu do dziewczyny. Przedstawiliśmy się i dosiedliśmy do nich. Perrie była bardzo rozmowna i miła, a do tego śliczna. Cieszył mnie fakt, że Malik znalazł sobie odpowiednią drugą połówkę. Już na pierwszy rzut oka było widać, że są stworzeni dla siebie. Podobnie się ubierali, okazało się, że Perrie również śpiewała i miała zamiar iść do następnej edycji X Factor i tam spróbować swoich sił. Obiecała, że kiedyś spotkamy się na ognisku czy coś, bo w kawiarni nie wypada śpiewać. Czas uciekał i Styles musiał mnie już odwieźć, bym zdążyła się przygotować do jutrzejszego wyjazdu. Usiłowałam spakować się do dwóch walizek, skończyło się na tym, że ledwo się domykały. Chłopcy śmiejąc się obserwowali, jak staram się dopiąć zamki.
- Pokaż to.- Payno usiadł na podłodze i otworzył jedną z walizek. Wyjął z niej dwie lub trzy koszulki i parę spodni, jedną parę butów i sweter.- Po co ci tyle ciuchów?- spytał, śmiejąc się. Zrobił przegląd również w drugiej torbie, wyrzucił z niej parę rzeczy i z triumfem zapiął obie. Popatrzyłam na niego z wdzięcznością.
       Mój chłopak, stwierdził, że będzie tutaj spać, skoro mamy się nie widzieć parę dni. Musiał wymyślać niezłe argumenty, bym wreszcie się zgodziła. Przebrałam się w piżamę i wskoczyłam pod kołdrę. Harry, który obiecał, że zostanie na kanapie, powiedział, że mu tam zimno i położył się obok mnie. Byłam już tak zaspana, że nie otworzyłam nawet oczu i niezbyt kontaktowałam. Poczułam jego nagi tors i przeszły mnie dreszcze. Objął mnie i pocałował w policzek. Czułam jego ciepły oddech na swoim ramieniu.
      Ziewnęłam i otworzyłam oczy. Obróciłam się i spojrzałam na...
- Niall?!- spadłam z łóżka i równie szybko wstałam, spoglądając na budzącego się chłopaka.
- Niall?!- powtórzył Harry, który właśnie otworzył drzwi. Wystraszony blondyn zerwał się z łóżka.- Co to ma kurwa być?!- Styles był wyraźnie wkurzony. Do tego Horan był w samych bokserkach. Rozglądałam się niespokojnie po pokoju.
- Harry, to nie tak. Ja myślałam...
- Gówno myślałaś!- przerwał mi chłopak i zatrzasnął za sobą drzwi.




2 komentarze:

  1. No nie mam słów żeby to opisać .! ♥ Więc powiem tyle piszesz świetnie już to pisałam ale napisze drugi raz napisz książkę.!

    OdpowiedzUsuń
  2. jestem za napisaniem przez cb książki :)
    boskie imaginy!
    taż mam bloga ale bez imaginów :(
    http://believesneverdie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń