Rozdział 16.
Po zamieszczeniu na Twitterze zdjęcia Larrego złość trochę mi przeszła. Dwa lata wszystko było idealnie, a teraz musiało zdarzyć się coś takiego... Skrycie nadal miałam nikłą nadzieję, że jak zwykle się pogodzimy. Ale musiałam odreagować. Nieszczęśliwie - mama i ojciec wyjechali na miesięczne wakacje. Znalazłam inną propozycję - pojechać do mamy Harrego do Holmes Chapel. Zawsze świetnie się dogadywałyśmy. Może wydawało się to głupie, bo wyjeżdżałam do matki chłopaka, który mnie zdradził. Bagaży było sporo. Uwinęłam się z pakowaniem szybko. Harry nie zdążył nawet przyjść do mojego pokoju. Obładowana czterema obszernymi torbami zapukałam do drzwi Zayna. Zdziwił się.
- Wyjeżdżasz?
- Nie chcę. Ale nie mam zamiaru przez jakiś czas mieszkać razem z byłym.- wzruszyłam ramionami.
- Byłym?- nie wiedział o niczym. Wygrzebałam z kieszeni telefon i pokazałam fotografię.
*z perspektywy Zayna*
Było mi bardzo przykro. Współczułem Amy, która kochała Harrego. Widziałem, że nadal coś do niego czuje, bo nie zjechała go w tweecie, ani nic z tych rzeczy.
- Przykro mi- przytuliłem się do niej.- Gdzie będziesz?
- Może to głupi pomysł, ale chcę pojechać do mamy Harrego.- wtuliła się we mnie jeszcze mocniej.
- Twoje włosy mnie łaskoczą.- zaśmiałem się. Ona z chichotem odsunęła się i odgarnęła loki. Pomachała mi z korytarza i rzuciła "Trzymaj się". Już tęskniłem.
*z perspektywy Amy*
Zapukałam do drzwi pokoju Nialla. Nie czekając weszłam do środka i zastałam jego oraz Liama. Spojrzeli jednocześnie w moją stronę. Dało się zauważyć, że wiedzą o całej sytuacji. Nie chciałam wyjść na załamaną kretynkę.
- Pewnie już wiecie. Larry is real! Hura!- zaczęłam wymachiwać rękami z uśmiechem na twarzy- Więc żeby nie wchodzić w drogę tym kochasiom, wyjeżdżam na jakiś tydzień.
Bez zbędnych wytłumaczeń przytuliłam obydwoje. Chwytałam klamkę, kiedy Liam krzyknął:
- Czym jedziesz?
- Obawiam się, że śmierdzącym pociągiem- wzruszyłam ramionami.
- O nie, kochana. Wujek Liam jedzie z tobą.- wstał z fotela, chwycił kluczyki i łaskocząc mnie po brzuchu wyszedł ze mną z mieszkania.
*z perspektywy Harrego*
Zayn tweetnął, że będzie tęsknił za Amandą, więc chciałem ją jak najszybciej znaleźć. Wyjrzałem zza rogu korytarza, gdy szła roześmiana z Liamem. Była szczęśliwa beze mnie. Nie przeżyłbym, jeśli miałbym być bez niej. Miałem nadzieje, że poszczęści się mi tak jak Liamowi z Danielle. Na razie chciałem dać jej odpocząć ode mnie, a później... Nie wiem jak, ale sprawić, by mi wybaczyła. Za wszelką cenę.
*z powrotem perspektywa Amamdy*
Droga miała trwać jakieś dwie godziny. Ani ja, ani Liam nie byliśmy zbyt rozmowni, więc bez wyrzutów sumienia założyłam słuchawki na uszy. Wyjechaliśmy z Londynu i zaczęło padać.
Tępo wpatrywałam się w pojedyncze krople ciepłej wody, spływające po szybie. Skierowałam dłoń w stronę niewielkiego srebrnego przedmiotu, który leżał przypadkiem obok mnie. "Czemu nie? I tak zaraz się zabiję"... Dziwnie się poczułam i przeszły mnie dreszcze. Dlaczego tak pomyślałam? Nie jestem psychopatką... Raczej... Kilka sekund później naokoło mnie było sporo krwi. Na koszulce i szortach widniały ciemnoczerwone plamy.
Wzdrygnęłam się na samo wspomnienie tego dnia. Mimowolnie zaczęłam płakać.
Schowałam słuchawki, mając nadzieję, że to piosenka ma wpływ na mój nastrój. Na moje nieszczęście, Payno zauważył łzy w moich oczach.
- Co jest?- nieco się wystraszył.
- Ja... Przypomniałam sobie coś...- wydukałam, wierząc w to, że nie będzie się dopytywał o szczegóły.
- Amy, wiesz, że jesteśmy rodziną i możesz mi powiedzieć wszystko.
- Dobra... To było jakieś dwa lata temu. Pamiętasz tą akcję, jak - tu wzięłam głęboki oddech - Harry zdradził mnie z tą blondyną. - wypuściłam powietrze, by móc dalej mówić normalnie - Totalnie się załamałam i prawie się zabiłam. On mnie uratował chyba w ostatniej chwili. Na nadgarstkach nadal mam blizny...- parę pojedynczych łez spłynęło mi po policzku.
- Czemu milczałaś?- Liam miał dziwny wyraz twarzy.
- Bo teraz myślę, że byłam głupia. Że prawie zabiłam się przez chłopaka, który zdradził mnie już dwa razy... Cholera, kto wie, czy nie więcej...
- Harry jest... może nie jest wierny do końca, ale to jest chyba jego natura. Wiem, że on cię kocha, bo nigdy nie widziałem chłopaka, który tak mówi o dziewczynie.- Liam nie kłamie. Nigdy. Resztę drogi siedzieliśmy cicho, pomijając pożegnanie i uściski. Czułam się dużo lepiej, kiedy się wygadałam.
Li pomógł mi donieść wszystkie walizki pod dom pani Styles.
- Jezu, to wygląda tak, jakbym się wpraszała.- zaśmiałam się patrząc na bruneta. Kobieta ubrana w obcisłe jeansy i top otworzyła drzwi.
- Amy, kochanie!- ulżyło mi, kiedy się ucieszyła na mój widok.- A ty, Liaś, jak wyrosłeś!- przytuliła chłopaka i mnie.
Brunet posiedział z nami jeszcze chwilę, po czym pożegnał się ze wszystkimi serdecznie i się zmył. Ciepły od parującej herbaty kubek ogrzewał moje zmarznięte ręce.
- Nie jest pani na mnie zła? - wbijałam wzrok w gorący napój, leżący przede mną.
- A dlaczego miałabym być? Słonko, miałaś prawo się gniewać i nadal masz. To całkowicie zależy od ciebie, czy będziesz znowu z Harrym.- spojrzała na mnie troskliwie. Przez dłuższą chwilę zastanawiałam się.
- Kilka razy już mieliśmy niefajne sytuację, ale zawsze wychodziliśmy z tego cało. Niestety, teraz chyba się nie uda. Nie wiem, czy mogę mu ufać. Od zawsze miał dość bliski kontakt z Louisem, a ja to ignorowałam. Co jeśli już długo mnie tak oszukiwał?
- Na prawdę sądzisz, że od zawsze mieli się ku sobie?- popatrzyła na mnie nieco zdziwiona. Wzruszyłam tylko ramionami. Reszta wieczoru upłynęła w ciszy, obie rozmyślałyśmy nad zaistniałą sytuacją.
Parę dni później wybrałyśmy się na obchód galerii handlowej w pobliżu. Anne zgarnęła ogrom ciuchów do przymierzalni. Zmuszona byłam czekać. Wyjęłam telefon i sprawdzając newsy natrafiłam na nagranie z wczorajszego wywiadu One Direction. Zadrżałam. "Wiele fanek czekało na ten moment. Dzisiaj, oficjalnie, Louis i Harry jako para!". Poczułam, jak łzy niepohamowanie napływają mi do oczu. "Nie chcę ranić Amy, ale nie mogłem jej powiedzieć osobiście, ze względu na to, że wyjechała. Oczywiście, że ją kocham, ale to co jest między mną i Louisem jest niepowtarzalne".
W napadzie złości cisnęłam komórką o ścianę. Kiedyś sądził, że więź między NAMI jest wyjątkowa. Oczy wszystkich ludzi były skierowane na mnie. Pospiesznie zarzuciłam kaptur na głowę, pozbierałam części telefonu z ziemi i wybiegłam ze sklepu. Usiadłam na chodniku przed centrum handlowym i usłyszałam sygnał dzwonka. Uśmiechnęłam się, kiedy na wyświetlaczu ujrzałam zdjęcie Zayna.
- Jak się czujesz?- usłyszałam w słuchawce troskliwy głos chłopaka.
- Szczerze to marnie. Mógł wcześniej mi powiedzieć, że woli Louisa.
- Postąpił głupio, ale powinniście porozmawiać.
- Przyjdzie na to czas. Narazie robi z siebie totalnego dupka. "Nie mogłem jej powiedzieć, bo wyjechała"...- zaczęłam naśladować głos Harrego, na co Zayn zachichotał.
- Wracaj szybko. Nie możesz przegapić Madison Square Garden, a to już za tydzień!- w jego głosie było słychać ekscytację.
- Nie martw się, nie opuszczę was w tak ważny dzień.- zaśmiałam się.
- W takim razie pa, kochanie!- krzyknął do słuchawki. Chyba się przesłyszałam. Powiedział do mnie "kochanie".
Podniosłam się z ziemi już w lepszym humorze i ruszyłam w stronę Anne, która znalazła mnie na parkingu. Wróciłyśmy do domu i zaczęłam się pakować.
- Już wracasz?
- Nie mogę uciekać od swoich problemów. Mogę się założyć, że poczuję się lepiej, kiedy wszystko załatwię.- uśmiechnęłam się. Żeby znów nie zawracać głowy Liamowi, poprosiłam Paula o zawiezienie z powrotem do Londynu. Współczuł mi, więc nie musiałam go długo prosić. Jeszcze tego samego dnia wróciłam. Miałam nikłą nadzieję, że jednak nie zastam tam Harrego. Paul wniósł walizki do mojego pokoju. Gdy tylko ucichły jego kroki na korytarzu, szybko rozczesałam włosy i ruszyłam w stronę pokoju Zayna, gdzie zazwyczaj siedział również Liam. Nie myliłam się.
- Amy!- Malik zerwał się z kanapy i przytulił.- Stęskniłem się.
- Ja też!- zachichotałam. Payno również został przytulony, po czym usiedliśmy razem przed telewizorem, gdzie chłopcy rozgrywali mecz na konsoli. Nie obyło się bez zamieszczenia wspólnej fotki na Twitterze Liama.
Zdziwił mnie fakt, że nie zauważyłam żadnego złego komentarza skierowanego do mnie. Jedynie pełno wiadomości, że ślicznie dziś wyglądam i zazdroszczą mi urody. Zrobiło mi się strasznie miło. Directionerki widocznie wiedziały, jak się muszę czuć i starały się mnie pocieszyć. Zayn wygrywał 18-2 z Liamem. Po jakimś czasie było to już 36, ale nikt nie zwracał na to uwagi, bo byliśmy okropnie śpiący i w końcu zasnęliśmy na kanapie.
W środku nocy ktoś zaczął mną potrząsać, budząc mnie. W słabym świetle ekranu telewizora ujrzałam błyszczące oczy i lokowatą czuprynę.
- Możemy pogadać?- szepnął i spojrzał na Liama wtulonego w chrapiącego Zayna. Podniosłam się i wyszliśmy na balkon, zamykając za sobą drzwi.
- Wiem, jestem głupi.
- Prawda. Jesteś.- odwróciłam wzrok.
- I chociaż wątpię, że kiedykolwiek będziemy razem, to błagam, bądźmy chociaż przyjaciółmi.- zignorowałam prośbę i odwróciłam się do chłopaka plecami. Położył mi rękę na ramieniu.- Jestem idiotą. Przyznaję się, to było najgorsze co mogłem zrobić. Nie wiem, dlaczego nie powiedziałem Ci wcześniej... Nie chciałem cię ranić.
- Właśnie to robisz.- odparłam. Harry miał łzy w oczach. Też się rozkleiłam.
- Ja... Nie wiem, jak się wytłumaczyć...- głos mu się załamał.- Kocham cię, ale nie chciałem cię okłamywać. Nie chciałabyś rozmawiać z pedałem.- powiedział to niemal szeptem, po czym zapadła cisza.
- Jestem tolerancyjną osobą. Jeśli powiedziałbyś mi o swojej orientacji, nie postrzegałabym cię inaczej. Znam cię długo i wiem, że jesteś cudowny, ale czasem robisz głupie rzeczy. I ukrywanie tego przede mną było jedną z tych rzeczy.
- Przepraszam.- zapłakany Styles przytulił się do mnie.- Nie chcę cię tracić. Bądźmy przyjaciółmi.
- Na zawsze.- objęłam go jeszcze raz.
***
Dopiero zdałam sobie sprawę z tego, jak Madison Square Garden jest ogromne. Na backstage'u stałam razem z Megan, Danielle i rodzinami chłopców.
Zastanawiał mnie brak Perrie, ale byłam zbyt podekscytowana, by komukolwiek zawracać tym głowę. Po wymianie komplementów z Dan, jak to zwykłyśmy robić, dobiegły nas dzikie krzyki.
- Idą.- szepnęła tajemniczo Megan i wybuchnęłyśmy śmiechem. Chłopcy podbiegli do nas i zaczęli nas ściskać.
- Boję się, Amy. A co będzie, jeśli zafałszuję? Albo się przewrócę?- Liam nerwowo podskakiwał.
- Przewroty w twoim wydaniu są wyjątkowo urocze, więc przewracaj się śmiało.- wyszczerzyłam zęby spoglądając na chłopaka i trzepocząc rzęsami. Podszedł Harry, nadal nieco nieśmiały w stosunku do mnie.
- Daj czadu, kocie!- zaśmiałam się i zawiesiłam mu na szyi.
- Dla ciebie wszystko, kwiatuszku!- rozluźnił się i odwzajemnił uśmiech.
Niall obawiał się najbardziej o to, czy nie zgłodnieje podczas występu. Louis kopnął Harrego z całej siły w tyłek.
- Na szczęście!- krzyknął z demonicznym śmiechem, kiedy Styles zbierał się z podłogi. Zayn cały czas wpatrywał się we mnie, przez co poczułam się nieco onieśmielona. Mimo to podeszłam i przytuliłam go. Dostrzegłam łzy w jego hipnotyzujących brązowych oczach.
- Jestem z was dumna.- uderzyłam go pięścią w bark.
- Dzięki.- przetarł załzawione oczy i ustawił się tak jak reszta chłopaków, przy wejściu na wielką scenę. Danielle, widząc jak się trzęsę, chwyciła mnie pod rękę i zacisnęła pięści. Jakiś facet zaczął odliczać dwadzieścia sekund. Dłużyły się w nieskończoność. Gdy chłopcy wybiegli na scenę rozległy się ogłuszające piski.
- Cześć!- zadudnił głos Louis'ego i krzyki jeszcze bardziej się nasiliły. Już po pierwszych dźwiękach "Moments" łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Dziewczyny również się rozkleiły. Płakałyśmy przez połowę koncertu! W końcu udałyśmy się do automatu z kawą i czekoladą, który stał na jednym z korytarzy, żeby opanować emocje. Z kubkami pełnymi gorących napoi zmierzałyśmy z powrotem za kulisy. Ujrzałyśmy dwóch napakowanych ochroniarzy, ciągnących za sobą dziewczynę. Piszczała i wyrywała się.
- Co się stało?!- spytała podniesionym głosem Danielle, kiedy niemal na nią nie wpadli.
- Ta mała miała pistolet w torebce. Nieźle, nie?- z pogardą spojrzał na blondynę.
- Chciała zastrzelić Nialla.- dodał z powagą drugi. Megan upuściła gorącą czekoladę na niebieską wykładzinę, przy okazji oblewając sobie buty. Nie zwróciła nawet na to uwagi. Gwałtownie zbliżyła się do dziewczyny i wymierzyła jej cios w szczękę. Ja i Dan stałyśmy tam z opuszczonymi szczękami.
- Jak śmiesz?! Co on ci niby zrobił, żeby go zabijać, dziecko?!- najchętniej rzuciłaby się na nią z pięściami, ale ochroniarze ją odciągnęli. Strużka krwi leciała blondynce z nosa. Zakryła twarz i razem z dwoma kolesiami oddaliła się. Meg uderzyła pięściami w ścianę i zalała się łzami, rozmazując przy tym wypracowany makijaż. Objęłam ją.
- Nie musisz płakać. Wszystko dobrze.- wyszeptałam, a dziewczyna odwróciła się w moją stronę i wtuliła we mnie.
- Chciała zabić Nialla... Mojego Nialla...- mówiła przez łzy- Ja go kocham...
- Wiem, że go kochasz. Chodź, wracamy na backstage.- pogłaskałam jej policzek i skierowałam ją w stronę kulis.
Zayn, zwykle zgrywający bad boy'a, płakał na scenie. Tak samo jak Niall. Uświadomiłam sobie, ile to dla nich znaczy. Dla mnie również. Przypomniałam sobie wieczór, kiedy zebraliśmy się wszyscy w apartamencie Harrego, jego mamy i moim, myśląc nad nazwą nowo powstałego zespołu. Wtedy nie pomyślałabym, że osiągną aż tyle. Że zyskają miliony fanów. Nim się obejrzałam chłopaki otrzymywali brawa po ostatniej piosence tego wieczora. Stali w bezruchu, rozglądając się po arenie. Chyba mnie poniosło i nieświadomie wbiegłam na scenę. Wpadłam w ramiona Zaynowi.
Co dziwne, żaden z ochroniarzy nie zaczął mnie gonić. Zaskoczony brunet położył ręce na moich plecach, odwzajemniając pełen uczucia uścisk. Pomyślałam sobie, że musi to wyglądać bajecznie, gdy zwróciłam uwagę na spadające wokoło serpentyny i konfetti. Po dłuższej chwili odsunęłam się nieznacznie od chłopaka, chwytając go za ręce. Skierował dłonie na moją talię i zbliżył się do mnie. Fanki zebrane na sali, obserwując tę dziwną sytuację, zaczęły piszczeć wniebogłosy i krzycząc, żebyśmy się pocałowali. Zayn nie kazał im długo czekać, po chwili trwaliśmy w pocałunku. Jeden z kamerzystów wyświetlił nas na wielkim ekranie.
- Nie wygląda to trochę jak bajka?- zachichotałam- Czuję się jak księżniczka. Brakuje mi tylko sukni.
- I księcia.
- Książe stoi przede mną.- wpatrywałam się w jego czekoladowe oczy.
- Szczęściarz z niego.- ponownie mnie pocałował, wplatając dłonie w moje włosy.
********************************************************
I to by było na tyle! :) Mam nadzieję, że zakończenie się podoba, bo trochę się nad tym napracowałam. Dziękuję wszystkim, którzy byli cierpliwi i dotrwali do końca <3. Jeśli chcecie, bym zaczęła tutaj pisać kolejne opowiadanie, to napiszcie w komentarzu. To tylko od Was zależy :) Xx

























