Rozdział 4.
- Amy, naleśniki!- wparował do mojego pokoju Harry, podekscytowany zbliżającym się drugim etapem X Factor'a. Jego uśmiech zniknął z twarzy, kiedy potknął się o torbę leżącą na podłogę i wylądował na ziemi, z twarzą w bitej śmietanie, która była na naleśnikach.- Styles, głupku!- śmiałam się z niego wniebogłosy, a on spojrzał na mnie z pogardą.- Idź się wyczyścić, a ja zrobię śniadanie.- zachichotałam, po czym wyszłam z pokoju. Dołączył do mnie po kwadransie, bez śladu bitej śmietany i pomógł mi w zrobieniu czegoś do jedzenia.
- To już tylko dwa dni.- szepnęłam, a on szeroko się uśmiechnął. Tyle razy już mu mówiłam, że sobie poradzi, że już w to uwierzył. Stwierdziłam, że dobrze spełniam się w roli jego towarzyszki. Zaproponował wypad na zakupy.
- Oo, tak. Harry musi się odpicować przed występem.- skinął głową na znak, że zgadłam. Roześmiani dokończyliśmy śniadanie i udaliśmy się do najbliższego centrum handlowego. Chłopak wchodził do każdego sklepu, którego wystawa mu się spodobała i kupował mnóstwo rzeczy. Przeglądnęłam wszystkie jego torby i parsknęłam śmiechem.
- O co chodzi?- spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
- O to. To wszystko. Masz zamiar to nosić?- przyjrzał się uważnie żółto-niebieskim rurkom, bluzie z motywem kotka, bezsensownym T-shirtom z beznadziejnymi nadrukami i kapeluszowi z fioletową kokardą.
- O mój Boże. Ja to kupiłem?!- zaczął wyśmiewać się z samego siebie. Oznajmiłam mu, że pomogę mu wybrać coś fajnego.
W pierwszym etapie bootcampu Harry razem z grupką chłopaków wyszli na scenę. Było po nim widać, że na scenie czuje się dobrze i kocha śpiewać przed publicznością. Jakiś chłopak zafałszował jeden ton, ale Simon Cowell spojrzał na niego takim wzrokiem, że ten się rozpłakał. Kolejne minuty mijały szybko. Grupa dziewczyn zaczęła śpiewać. Nadszedł czas ogłoszenia wyników. Paru chłopaków zostało wywołanych na scenę. Jeden z jurorów podziękował im za przyjście do programu. Byłam pewna, że Harry będzie w tej szczęśliwej grupce. I miałam rację. Dziesięć minut później biegał po scenie ciesząc mordę. Patrząc jak jest szczęśliwy automatycznie poprawił mi się nastrój. Następnego dnia odbywał się drugi etap. Wszyscy uczestnicy musieli zatańczyć. Jakiś chłopak, twierdząc, że nie ma talentu do tańca, usiadł za kulisami. Simon go znalazł. Harry powiedział mi, że wcale nie tańczył tak źle, jak mu się pewnie wydawało.
*z perspektywy Harry'ego*
Zaczęli wywoływać grupy na scenę. Na początek eliminowali dziewczyny, moja grupa była na końcu. Staliśmy tam, każdy strasznie zdenerwowany. Simon, Louis i Nicole po kolei zaczęli wymieniać imiona. Mojego tam nie było. Myślałem, że się załamię. Że tyle godzin poświęconych na próby pójdzie na marne. Zeszliśmy ze sceny. Przyczepił się do mnie operator kamery. Zacząłem szukać Amandy, stała przy moich walizkach. Widząc moją minę przytuliła mnie.
- Nie martw się, ci ludzie się nie znają.- starała się mnie pocieszyć. Jakimś cudem zawsze jej się to udawało. Wychodziliśmy już ze studia, kiedy jakiś koleś zaczął zwoływać wszystkich chłopaków z powrotem do środka. Nie zapomnę momentu, kiedy kazał mi i czwórce chłopaków, i paru dziewczynom wrócić na scenę. Jurorzy powiedzieli, że jesteśmy zbyt utalentowani, żeby nas wyrzucać, więc postanowili połączyć nas w dwa zespoły.
*z perspektywy Amandy*
Byłam z niego tak cholernie dumna! Gdy zszedł ze sceny pobiegł prosto do mnie i do mamy i cieszył się jak mała dziewczynka, która zobaczyła jednorożca. Postanowił też zaprosić nowych znajomych z zespołu do naszego apartamentu, żeby uczcić ich sukces.
Pierwszy przyszedł niebieskooki blondyn. Przedstawił się jako Niall. Zaprosiłam go do salonu, żeby tam poczekał na Harry'ego, który chwilę temu poszedł do sklepu.
- Chcesz coś do picia?- zapytałam uśmiechając się. Kiwnął głową.
- A mogłabyś przynieść też coś do jedzenia? Trochę głodny jestem...- odwzajemnił uśmiech. Po kwadransie wracałam do pokoju z pełną tacą przekąsek i Pepsi. Chłopak spojrzał na tacę jak zakochany, a ja śmiejąc się podałam mu żarcie. Po pół godzinie byli już wszyscy. Zayn - Mulat o czarujących oczach, Liam - najgrzeczniejszy, o ślicznym uśmiechu, Louis - najzabawniejszy i najstarszy i Niall - totalnie nierozgarnięty i zakochany w jedzeniu.
- Jak macie zamiar się nazwać? - zapytałam.
- Chyba nikt o tym jeszcze nie myślał. - odparł Zayn. Cała piątka popatrzyła na siebie pytająco. Przez dobrą godzinę myśleliśmy nad nazwą boybandu, a ja co pięć minut musiałam przynosić nową tacę z jedzeniem, bo Niall głodniał w ekspresowym tempie.
- Mam! The Potatoes! - blondyn zerwał się z łóżka. Reszta gości popatrzyła na niego wzrokiem typu "WTF?!"- Okej, nie powiedziałem tego.
- A może One Direction? - odezwał się Harry. Chłopcy przytaknęli. Wszystkim spodobał się pomysł młodszego kolegi. Podniosłam się z podłogi.
- A więc oto początek najlepszego boybandu na świecie - zażartowałam. One Direction również wstało i zrobili zbiorowego przytulasa
Boże ale ty masz talent. :D ♥
OdpowiedzUsuńŚwietne opowiadanie. Potrafi wciągnąć na maxa!
OdpowiedzUsuńHahahahaha Hazza w bitej śmietanie to musi być coś ♥ Masz talent jak nic :) Zazdroszczę ci,że znajdujesz tak świetnie dobrane słowa :>
OdpowiedzUsuń